POLSKA KULTURALNA
Patroni polski kulturalnej
30 Paź

Od pomysłu do realizacji

Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się, bo…nie wiedziałeś, co na siebie włożyć?

Paweł Deląg: Istotne jest dla mnie to, co noszę. Nie nazwałbym tego manifestem, chociaż nie da się ukryć, że przez ubiór można wiele wyrazić. Miałem jednak niemały problem – nigdzie nie mogłem znaleźć takiej koszulki, która nieźle wygląda, niesie ze sobą głębszą treść, a do tego jest dobrej jakości. Zdarzało mi się nosić na piersi Marlona Brando albo Steve’a McQueena, ale tęskniłem za bardziej swojskimi bohaterami. Zadałem sobie pytanie: dlaczego nie mogę mieć na koszulce twarzy bohaterów polskiej popkultury?

Jak brzmiała odpowiedź?

PD: W Polsce o aktorach nie myśli się w kategoriach ikon. Owszem, widzowie mają swoich ulubieńców. Oni sami jednak raczej  myślą o sobie jako o artystach a nie gwiazdach. Inaczej traktuje ich kultura masowa, zwłaszcza amerykańska – dąży do tego, by z aktora uczynić zarabiającą krocie ikonę. Cały system kina amerykańskiego a nawet – choć w mniejszym stopniu – francuskiego czy włoskiego jest tak skonstruowany. U nas widzowie szli do kina zwabieni nazwiskiem reżysera. Aktor miał raczej rolę usługową. Była w tym pokora, służba sztuce, narodowi, sprawie i niepodległości – szczególnie w latach 50., 60. i 70., kiedy powstawała tak na dobrą sprawę nowoczesna polska kinematografia. 

Edyta Podkulska: Warto wspomnieć, że wtedy dylematy, kto ma zagrać taką czy inną postać literacką, urastały do rangi problemu narodowego. Wystarczy przywołać oburzenie, jakie wywołał pomysł, by w roli Kmicica obsadzić Daniela Olbrychskiego. Aktorzy wzbudzali w nas wielkie emocje, ale nie miało to przełożenia na aspekty finansowe.

Po prostu grali, tworzyli, bo to była droga wolności, radości tworzenia.

Anna Dymna powiedziała kiedyś, że gdyby grała dla pieniędzy, byłaby pewnie milionerką. Czuję, że to nasze powołanie, aby tym bardziej bronić naszych ikon przed utratą znaczenia, bo powodowała nimi miłość do sztuki a nie merkantylne pobudki.

Co się zmieniło?

PD: Zaczęliśmy wreszcie doceniać wartości, które nasze polskie ikony reprezentują. Na to czy kogoś uznaje się za ikonę czy nie, składa się wiele czynników: nie tylko wspaniałe role w filmach i w teatrze, ale również to, jakie treści w wywiadach w mediach społecznościowych aktor komunikuje, w jaki sposób się ubiera, jakie reprezentuje poglądy. Leonardo DiCaprio to nie tylko świetny aktor, ale też ekologiczny aktywista, Marlon Brando wspierał ruchy antyrasistowskie, a Angelina Jolie działa charytatywnie. Nasi aktorzy też otwierają się obecnie na działalność poza planem filmowym i sceną. Chcemy opowiadać o prawdziwych ikonach. I bardzo podoba nam się to, że możemy to robić, wykorzystując rzeczy codziennego użytku.

Wasze produkty to coś więcej niż koszulki?

EP: Dla mnie ważne jest w życiu nadawanie znaczenia zarówno codziennym czynnościom, jak i modzie, którą się zajmuję. Współpraca z Pawłem była wykroczeniem poza ten podstawowy świat i rolę mody. Noszenie koszulek związanych z określonymi wartościami sprawia, że zaczynamy przynależeć do grupy osób, dla których kino jest ważne, dla których te kadry mają znaczenie. Chodzi też o to, aby szukać sensu głębiej, budować życie na wartościach ponadczasowych.

PD: Nakładając te koszulki, identyfikujemy się jednocześnie z wartościami wyznawanymi przez wybraną ikonę. A właśnie wartości, którymi się kierujemy, są w życiu najważniejsze. Parafrazując Norwida i zarazem Wajdę, można zapytać, co po nas zostanie: popiół czy diament?

Do każdej z ikon dobraliście zestaw wartości, z którymi jest utożsamiana.

EP: Dla mnie Małgosia Braunek i Ania Dymna są uosobieniem naturalności, przykładami kobiet, które stworzyły sobie uniwersalny system wartości. Nie bały się zmian, a Małgosia Braunek była duszą poszukującą – nie tylko ról filmowych, ale też sensu życia. Mimo że odnosiła sukcesy, przewartościowała swoje życie i zniknęła. A gdy była gotowa, wróciła do aktorstwa – nowa, dojrzała i piękna. Te kobiety są przykładem na to, że na spójnych wartościach możemy zbudować wszystko a przy okazji być wzorem dla innych.

PD: Kiedy myśleliśmy o Zbyszku Cybulskim i zadawaliśmy sobie pytanie o to, jakie wartości może definiować, wybraliśmy słowa: wrażliwość, styl, kreatywność, piękny patriotyzm idący w kierunku obywatelstwa. Daniel Olbrychski był dla mnie ważny w dzieciństwie, gdy zaczytywałem się trylogią Sienkiewicza. Według mnie reprezentował kawaleryjską fantazję, odwagę, siłę …

Teraz masz jego twarz na koszulce.

PD: Do tych wartości się uśmiecham, z nimi identyfikuję. Mogę każdego dnia tygodnia wesprzeć się cichą obecnością innej ikony, wybrać koszulkę z innym motywem: dziś trochę wsparcia i miękkiej siły Anny Dymnej, jutro magnetyczne spojrzenie Poli Negri.

To marzenie spełniło się dzięki Edycie.

PD: Podzieliłem się z nią moimi rozterkami, a ona odpowiedziała…

EP: Powiedziałam: „Zróbmy to”. Nie wiedziałam jeszcze, że czeka nas sporo pracy, a urzeczywistnienie tego projektu będzie skomplikowanym procesem. Wiedziałam jednak, że chcę go realizować, bo rozumiałam to jako coś więcej niż tylko mariaż mody i filmu. Dość mocno jestem też związana z technologią, od razu zobaczyłam ten koncept w szerszym zarysie, jako możliwość rozwoju dzięki połączeniu nowoczesnych technologii bliskich młodemu pokoleniu z naszymi ikonami, bohaterami oraz kadrami filmowymi.

PD: Udało się dzięki jej odwadze. Zawarliśmy kreatywny sojusz, bo oboje cenimy w życiu warte pielęgnacji wartości. Na szczęście, kultura nie uznaje podziałów, a jej ikony wchodzą w skład naszego DNA, są naszym dobrem wspólnym, bez względu na poglądy i upodobania.

Wasz projekt sprzyja nie tylko krzewieniu wartości, ale też ekologii.

EP: U nas świat filmowy poparty jest modnymi trendami ekologicznymi. Przy tworzeniu naszych koszulek korzystamy z bawełny ekologicznej, organicznej, produkowanej w Polsce. Same koszulki szyte są w Pabianicach. Fakt, że jest to projekt polski od podszewki, jest dla nas niezwykle ważny. Nie bez znaczenia jest też to, że w proces produkcyjny włączyli się moi przyjaciele, Ania i Mariusz Gała, najwięksi producenci bawełny w Polsce. Oni zadbali o najwyższą jakość procesu produkcyjnego i dlatego byłam pewna, że efekt końcowy będzie najlepszy z możliwych. Wiedziałam, że to będzie produkt doskonały pod względem jakościowym, bo bawełna została wytworzona specjalnie na jego potrzeby, a w całym procesie produkcji dbaliśmy o najmniejsze detale. Już sam fakt, że polskie firmy w branży modowej się wspierają, jest bardzo budujący.

PD: Bo to przedsięwzięcie głęboko zakorzenione w stylu, modzie. Chcemy, by te nasze koszulki były piękne jak ….. kino. Żartuję, ale mogę Was zapewnić, że powstają one z miłości do filmu polskiego i  wszyscy, którzy uczestniczą w tym projekcie, wkładają w niego to, co w nich najlepsze.

EP: Zależy nam też na tym, aby odczytywać potrzeby odbiorcy, zwłaszcza młodszego pokolenia. Popkultura ma mu obecnie wiele do zaoferowania – chcielibyśmy się przez to przebić z naszym przesłaniem. Pokazać młodym ludziom, co ukształtowało starszą generację, z czego wynikają niektóre z naszych wyborów życiowych. Pokazać im kawałek naszego świata. Ale też kierujemy nasz przekaz do Polaków mieszkających za granicą, bo oni są szczególnie wyczuleni na wartości, które płyną z Polski.

Czy młode pokolenie zrozumie ikony polskiego kina?

EP: Chcielibyśmy, aby ten projekt był pomostem pomiędzy starszym pokoleniem a młodszym. Dlatego też zaprosiliśmy do udziału w nim młodych artystów, ludzi interesujących i niepokornych. Młodzi ludzie potrzebują narracji otaczającej ich rzeczywistości. Jedna z naszych bohaterek, Anna Dymna, to wspaniały przykład osoby, której śladem warto iść. Piękna kobieta, wspaniała aktorka i przede wszystkim – niesamowity człowiek. Jej piękno jest ponadczasowe, jej postawa mówi: szukaj piękna w sobie, kieruj się wartościami, to ty nadajesz znaczenie swemu życiu. Z jej biografii płynie przesłanie, że trzeba szukać tego, co jest ważne, a nie godzić na to, co jest po prostu łatwo dostępne. 

PD: Wybrane przez nas ikony inspirują. To nie są półbogowie, ale ludzie, którzy mieszkają w sąsiedztwie. Każdy z nich zmagał się z demonami, trudnościami, dramatycznymi zwrotami w swoim życiu. Anna Dymna może być niezwykłą inspiracją dla młodych dziewczyn, które zmagają się z codziennością. Wystarczy przewertować kartki jej biografii, by zrozumieć, że ta wspaniała kobieta odrodziła się jak feniks z popiołów. Ilu młodych ludzi ma skrzydła, które wciąż podcina im rzeczywistość? Na tej płaszczyźnie dogadaliby się ze Zbyszkiem Cybulskim, buntownikiem w trampkach i zielonej kurtce sprzeciwiającemu się powojennej rzeczywistości.

Co sprawia, że wybrane przez was ikony są ludzkie?

EP. Mają wady, jak wszyscy. Dzięki temu możemy się z nimi utożsamiać. Zmagają się z tą samą rzeczywistością co my. Z problemami swoimi – i jak w przypadku Anny Dymnej – cudzymi. Ale mają też niezwykłą odwagę, jak np. Pola Negri, która nie bała się sięgać gwiazd i współtworzyła legendę Hollywood.

PD: Naszymi największymi wrogami jesteśmy my sami. W tym projekcie staramy się pokazać, że niezależnie od pokręconych biografii i kolei losu oraz popełnionych błędów każdy może stać się bohaterem.

W Waszym przedsięwzięciu występują tylko ikony z przeszłości. Czy to znaczy, że nie mamy współczesnych ikon?

EP: Postanowiliśmy podejść do sprawy chronologicznie. Zaczynamy od początku i powoli będziemy dążyć do czasów współczesnych. Chcemy inspirować się wszystkimi epokami w polskiej kulturze. Od lat 20. i Poli Negri…

PD: Przez lata 30. i Eugeniusza Bodo, po lata 60., 70., początki kolorowej fotografii, nowe twarze polskiej kinematografii, nowy sposób myślenia o kinie. Nasza kultura to skarb. Z jej pomocą możemy opowiedzieć o historii Polski i to właśnie planujemy. Koszulki to dopiero początek. Przyjdzie moment, by sięgnąć do naszych czasów. Zastanowimy się wtedy, kto jest obecnie ikoną polskiej kultury. To może być spore wyzwanie. Łatwiej uznać kogoś za ikonę z dystansu, oceniając jej dorobek. Czekam na ten moment z niecierpliwością, szukam wśród młodych takiego buntownika, jakim był chociażby Cybulski. Kto jest teraz bohaterem młodych? Chciałbym, aby ktoś na naszym blogu, albo pod tym wywiadem napisał: „Słuchaj, Deląg, mam odpowiedź”.

EP: Młodzi ludzie żyją teraz w innym świecie, czasami wybierają rozrywkę, która jest najłatwiej dostępna i nie jest łatwo ich zainteresować. Dlatego jeszcze kilka lat temu nasz projekt mógłby się nie ziścić. Dopiero teraz Filmoteka Narodowa otworzyła się na współpracę, upatrując w tym szansy na dotarcie do młodego pokolenia, co może być też wynikiem zmiany warty w kadrach, tym, że w instytucjach państwowych obniża się średnia wieku. A co za tym idzie – zaczynają one dostrzegać zmieniającą się rzeczywistość, brać pod uwagę oczekiwania młodych, szukać nowych sposobów komunikacji. A jednym z nich może być nasza koszulka. Wcześniej te same instytucje zamykały się na współpracę z branżą modową w przeświadczeniu, że twarz ikony na koszulce zdejmuje idola z piedestału.

Wy chcecie osiągnąć odwrotny skutek, oddać ikony ludziom.

PD: Moje pokolenie miało zawsze dziwne poczucie „bycia gorszym” w porównaniu ze światem Zachodu. Teraz to się zmienia. Chcemy chwalić się swoimi produktami i pomysłami – to naturalne. Mój syn wyszedł ostatnio na miasto w koszulce z Anną Dymną. Koledzy mówili: Co to za laska! Fajna dziewczyna. Niektórzy nie wiedzieli, kim ona jest. Chcemy, żeby się dowiedzieli.

Ambitna wizja. Ale trudna w realizacji.

PD: Pierwszą trudność Edyta napotkała od razu: poznała mnie!

EP: To prawda! Nie nazwałabym tego trudnością, ale wyzwaniem. Nie jest łatwo pracować z artystą, a w tym projekcie to właśnie rola Pawła. Ja jestem od zaklinania rzeczywistości. Ale zupełnie poważnie: przygotowania do realizacji projektu Polska Kulturalna trwały niemal rok i na każdym jej etapie spotykałam się z opinią, że najlepiej byłoby go porzucić. Trudności z powodu praw do wizerunków aktorów, praw autorskich, praw do określonych kadrów z filmów to tylko niektóre problemy, jakie napotkaliśmy. Cały sztab ludzi był zaangażowany w powodzenie tego projektu. Od samego początku, paradoksalnie, najbardziej cenne było to, że jest on bardzo absorbujący. Każde z nas czuło się związane wewnętrznie z naszymi bohaterami. To dowodzi, że sztuka jest w nas, a pewne projekty powstają po to, aby ludzie, którzy w nich uczestniczą, czuli, że są częścią czegoś większego, niż oni sami.     

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.